środa, 23 lipca 2014

Rozdział 5

Lodovica
Martina wybiegła szybko ze szkoły. Tak mówiły mi Alba i Camde. Właśnie do niej idę. Co się z nią stało? Może się wystraszyła? Tak, to najbardziej mądra odpowiedź.
Ok. Dzwonię do drzwi. Otworzyła i zobaczyłam ją zapłakaną 
- Tini! Co się stało?
- Lodo, wejdź najpierw do środka.
No więc weszłam.
- No to opowiadaj.
- A więc byłam na zajęciach z Clarą, bo Jorge mnie o to prosił. Zaśpiewaliśmy jakąś piosenkę. Nawet zapomniałam jaki miała tytuł przez to wydarzenie. I pod koniec piosenki zobaczyłam mojego byłego chłopaka Alejandro ( czytaj. Alehandro) z nożem w ręku koło Facu. Kiedy skończyliśmy szybko wybiegłam, bo bałam się o moje życie. Nie pomyślałam o nikim innym.
- Matko Tina to straszne.
- Wszyscy żyją?
- Tak wszyscy.
- To dobrze
- Tini to ja może zostanę u Ciebie na noc ze względów bezpieczeństwa
- Ok.

Martina
Z trudem opowiedziałam to Lodo. Bardzo się cieszę, że Lodo zostaje ze mną na noc. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby on przyszedł do mnie a ja byłabym sama.
Oglądamy z Lodo komedię romantyczną. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. 
- Ja otworzę - powiedziała Lodo
- Ok. Tylko uważaj
No więc Lodo poszła po minucie usłyszałam krzyki. Podbiegłam do drzwi: były otwarte, na podłodze było widać ślady krwi a do drzwi była przyczepiona karteczka: "Miałaś szczęście, że twoja koleżaneczka otworzyła, bo ty miałabyś wielkie tortury!" Tak się wystraszyłam! Zdążyłam tylko zadzwonić do Jorga żeby do mnie przyszedł i zemdlałam.

-----------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że wczoraj nie dodałam rozdziału, ale miałam "Dzień bez laptopa".
-.- Przepraszam też, że taki krótki... Papapapapapapapapapapaapapappa 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz