poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rozdział 6

Martina
Obudziłam się w moim pokoju. Koło mnie byli wszyscy moim przyjaciele.
- Co się stało? - zapytałam
- Zemdlałaś - odpowiedziała mi Cande
Rozejrzałam się po pokoju. Nie było Lodo...
- Gdzie Lodovica? - zapytałam znowu
- Zniknęła. Jorge zobaczył karteczkę, kiedy do Ciebie przyszedł. - powiedziała Mechi
- Kiedy Cię zobaczyłem leżącą na ziemi szybko Cię podniosłem i położyłem na wersalce. Przy drzwiach zobaczyłem krew i na drzwiach tą kartkę. Krew nie była od Ciebie, ponieważ nie było ani śladu na Twoich ubraniach. Podobno była u Ciebie Lodo.
Zaczynałam wszystko sobie przypominać.
- Tak była u mnie... 
Przypomniałam sobie sytuację ze szkoły i się znowu się wystraszyłam.
- Co się stało?! - zapytała Alba
- Przypomniałam sobie..
- Co takiego? - dopytywała Cande
- W szkole na zajęciach z Clarą - popatrzyłam na Jorge - kiedy Jorge poprosił mnie żebym z nim zaśpiewała pod koniec piosenki zobaczyłam mojego byłego chłopaka. Stał koło Facu - tym razem popatrzyłam na niego - z nożem w ręku. Widziałeś go? - zapytałam Facu
- Tak stał koło mnie jakiś typek - powiedział
- On miał n-n-nóż w ręku
- MATKO! - krzyknęły dziewczyny
Wstałam, żeby pójść na dół.
- Ktokolwiek był na dole po przyjściu na górę? - zapytałam
- Nie, a co? - odpowiedział i zapytał się Samuel
- Bo drzwi są otwarte.
- Fakt. Ej, tam ktoś stoi - powiedziała Mechi
Ja się odsunęłam i przytuliłam mocno do Jorge.
Alba była odważna i poszła zobaczyć. Pisneła. Ale to był pisk szczęścia. 
- Nikt się nie martwi o Lodo, bo właśnie stoi za mną!
Zza Alby wyszła Lodo uśmiechnięta jakby się nigdy nic nie stało.
- Lodo opowiadaj gdzie byłaś - powiedziałam
- Byłam u Ciebie, i poszłam otworzyć drzwi. Ktoś mnie przeciął nożem. W nogę. Pisnęłam i ktoś przewrócił mnie i pociągnął za sobą. Doszliśmy do szpitala.
- Zaraz - przerwałam - do szpitala? - zapytałam. Dalej przytulałam się do Jorge ale bardziej byłam rozluźniona.
- Tak. -powiedziała. - Wytłumaczył mi po co to wszystko zrobił. Chciał Cię wystraszyć. Przysięgał na wszystko co możliwe, że da Ci spokój. - uśmiechnęła się
- Bardzo się cieszę. - powiedziałam - Jorge zostaniesz na noc?
- Ok - odpowiedział
- Zostawicie Nas samych?
- Ok. Pa - powiedzieli wszyscy na równo
Zostaliśmy sami.
- Nareszcie się uśmiechasz - uśmiechnął się do mnie
- Właśnie... Jestem śpiąca, pójdziemy spać?
- Ale tak w jednym łóżku? - zapytał skrępowany
- No tak, a czemu? - zapytałam
- Nie nic
- To idziemy?
- Jasne - uśmiechnęłam się
Poszliśmy do sypialni. Wtuliłam się w Jorge. Dzięki temu szybciej zasnęłam...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ale się rozpisałam :D Przepraszam, że nie pisałam tak długo rozdziałów :( Następny pojawi się jeszcze w tym tygodniu.

środa, 23 lipca 2014

Rozdział 5

Lodovica
Martina wybiegła szybko ze szkoły. Tak mówiły mi Alba i Camde. Właśnie do niej idę. Co się z nią stało? Może się wystraszyła? Tak, to najbardziej mądra odpowiedź.
Ok. Dzwonię do drzwi. Otworzyła i zobaczyłam ją zapłakaną 
- Tini! Co się stało?
- Lodo, wejdź najpierw do środka.
No więc weszłam.
- No to opowiadaj.
- A więc byłam na zajęciach z Clarą, bo Jorge mnie o to prosił. Zaśpiewaliśmy jakąś piosenkę. Nawet zapomniałam jaki miała tytuł przez to wydarzenie. I pod koniec piosenki zobaczyłam mojego byłego chłopaka Alejandro ( czytaj. Alehandro) z nożem w ręku koło Facu. Kiedy skończyliśmy szybko wybiegłam, bo bałam się o moje życie. Nie pomyślałam o nikim innym.
- Matko Tina to straszne.
- Wszyscy żyją?
- Tak wszyscy.
- To dobrze
- Tini to ja może zostanę u Ciebie na noc ze względów bezpieczeństwa
- Ok.

Martina
Z trudem opowiedziałam to Lodo. Bardzo się cieszę, że Lodo zostaje ze mną na noc. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby on przyszedł do mnie a ja byłabym sama.
Oglądamy z Lodo komedię romantyczną. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. 
- Ja otworzę - powiedziała Lodo
- Ok. Tylko uważaj
No więc Lodo poszła po minucie usłyszałam krzyki. Podbiegłam do drzwi: były otwarte, na podłodze było widać ślady krwi a do drzwi była przyczepiona karteczka: "Miałaś szczęście, że twoja koleżaneczka otworzyła, bo ty miałabyś wielkie tortury!" Tak się wystraszyłam! Zdążyłam tylko zadzwonić do Jorga żeby do mnie przyszedł i zemdlałam.

-----------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że wczoraj nie dodałam rozdziału, ale miałam "Dzień bez laptopa".
-.- Przepraszam też, że taki krótki... Papapapapapapapapapapaapapappa 
 

poniedziałek, 21 lipca 2014

rOZDZIAŁ 4

Martina
Znowu obudziłam się w wspaniałym humorze. Od dzisiaj nie będę dla niego obojętna ! Pościeliłam łóżko poszłam do łazienki, umyłam się i ubrałam w to
Zapomniałam zjeść śniadania, więc kupiłam sobie coś na mieście. Właśnie weszłam do szkoły. Postanowiłam nic nie mówić dziewczyną o związku: zpbaczą jak misiek przyjdzie.
- Hej dziewczyny! -  krzyknęłam z drugiego końca szkoły. Jak to możliwe, że mnie usłyszały ?
- Hej Tina - powiedziały
Szybko do nich podbiegłam
- Ślicznie się dzisiaj ubrałaś - powiedziała Cande
- Dziękuję. Wy też się ślicznie ubrałyście 
- Ale nie tak jak ty - powiedziała Lodo
Nagle ktoś od tyłu złapał mnie za tułów. Dziewczyny wytrzeszczyły oczy.
- Hej księżniczko - Jorge się przywitał i od razu pocałował w policzek.
- Hej misiek - odpowiedziałam
- Moja kocica jak zwykle ślicznie wygląda 
- Dziękuję
Nagle Alba powiedziała
- To wy jesteście razem?
- Tak -  odpowiedzieliśmy na równo
- To super
Dziewczyny poszły
 - Kotek, bo ja na dzisiaj miałem przygotować piosenkę... - mówił Jorge
- Ale nie przygotowałeś? - zapytałam
- Przygotowałem, tylko potrzebna mi jest druga osoba
- I tą drugą osobą mam być ja?
- Jeśli oczywiście chcesz. 
- Jasne ! Tylko ja mam teraz zajęcia grupowe.
- Nie martw się, na pewno uda nam się cię zwolnić :)
No więc poszliśmy mnie zwolnić. UDAŁO SIĘ!
Kiedy zaczęły się zajęcia poszłam z Jorgiem. Zauważyłam, że Cande i Mechi mają tą samą lekcję i były bardzo zdziwione, kiedy tu przyszłam. Clara poprosiła Jorg'a żeby przyszedł zaśpiewać.
- Clara, ja mam piosenkę, którą trzeba zaśpiewać w parze.
- No dobrze, a kto jest twoją parą?
- Tini - pokazał na mnie
- Tini. Nasza utalentowana dziewczyna? No dobrze. Zaczynajcie :)
I  zaczęliśmy śpiewać:
 No soy ave para volar
Y en un cuadro no sé pintar
No soy poeta, escultor
Tan sólo soy lo que soy
Las estrellas no sé leer
Y la luna no bajaré
No soy el cielo, ni el sol
Tan sólo soy

Pero hay cosas que sí sé
Ven aquí te mostraré
En tu ojos puedo ver
Lo puedes lograr, prueba imaginar

Podemos pintar colores al alma
Podemos gritar iee eé
Podemos volar sin tener alas
Ser la letra en mi canción
Y tallarme en tu voz.

No soy el sol que se pone en el mar
No sé nada que esté por pasar
No soy un príncipe azul
Tan sólo soy

Pero hay cosas que sí sé
Ven aquí te mostraré
En tu ojos puedo ver
Lo puedes lograr (lo puedes lograr...), prueba imaginar

Podemos pintar colores al alma
Podemos gritar yeh
Podemos volar sin tener alas
Ser la letra en mi canción

No es el destino
Ni la suerte que vino por mí
Lo imaginamos y la magia te trajo hasta aquí

Podemos pintar colores al alma
Podemos gritar yeey
Podemos volar sin tener alas
Ser la letra en mi canción

Podemos pintar colores al alma
Podemos gritar yeh
Podemos volar sin tener alas
Ser la letra en mi canción
Y tallarme en tu voz.
Gdy skończyliśmy ja wybiegłam ze szkoły i poleciałam do domu.

----------------------------------------------------------------------
KOLEJNY GŁUPI ROZDZIAŁ.... KOLEJNY BĘDZIE JUTRO :) PAMIĘTAJCIE:
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=I JEST WIĘCEJ ROZDZIAŁÓW! 

niedziela, 20 lipca 2014

Rozdział 3 - Zostałam jego dziewczyną!

Martina
Obudziłam się w świetnym humorze. Wciąż nie mogłam uwierzyć, że Jorge zaprosił mnie! Ale chwilka, czy to będzie randka?! Nie.. to nie możliwe. Pościeliłam łóżko, i poszłam do łazienki. Umyłam się i przebrałam się w to.
Muszę przecież ładnie wyglądać na tym spotkaniu, a dzisiaj nie mamy lekcji tańca tylko 2 lekcje śpiewu. Zeszłam na dół, zjadłam śniadanie i wyszłam. Po drodze spotkałam Mechi i Albę. Opowiedziałam im co się wczoraj stało. Nie mogły uwierzyć! Po 15 minutach doszłyśmy do Stud!o. Ja poszłam dać tylko pamiętnik do szafki, i już zaczęły się lekcje. Pierwszą lekcją była lekcja śpiewu.
Dziwne.. Lodo nie ma.

Lodovica
Obudziłam się o 9.30. Matko! Już 10 minut trwają lekcje! Przebrałam się szybko i pobiegłam do szkoły. Przeprosiłam *Clarę  za spóźnienie i usiadłam koło Tini i Alby. Mechi miała lekcję tańca...

Mercedes
O matko... Ale **Rodrigo przynudza.. Chciałabym siedzieć teraz z dziewczynami i porozmawiać sobie na temat spotkania Tini. NARESZCIE ZADZWONIŁ DZWONEK!

Jorge
Nie mogę czekać z pytaniem czy ma chłopaka do 4-5 spotkania. Muszę się jej zapytać dzisiaj na spotkaniu, bo jeszcze jej chłopak ((jeżeli go ma)) wparuje i na nią nawrzeszczy i oskarży o zdradę, a ja nie chcę, żeby miała kłopoty lub była smutna. Ja chcę tylko widzieć codziennie jej uśmiech na twarzy... MATKO JA SIĘ ZAKOCHAŁEM W TINI!

Martina
Koniec lekcji śpiewu. O! Widzę Mechi.
- Hej Mechi
- Hej Tini
- Jak minęły zajęcia?
- Strasznie! Rodrigo przynudzał jak jakiś profesor na akademiku. 
- No to współczuję..
- A jak mija dzień z faktem, że dzisiaj idziesz na spotkanie z Jorge? - zapytała
- Wciąż nie mogę w to uwierzyć! To jest takie niesamowite!
- Nie stresuj się! Chodź: zwolnimy się z lekcji i przygotuję cię w domu. A pod koniec ostatniej lekcji wrócimy do Stud!o.
- Ok. Dzięki, że mi pomagasz.
- A od czego są przyjaciele? To chodź!
I poszłyśmy się zwolnić z zajęć. ***Ezquiel o dziwo zrozumiał i nas puścił.

Mercedes
Poszłyśmy do mojego domu. 
- A teraz Martino Stoessel...
- Mechi do rzeczy - przerwała mi
- Ok. Wytłumaczę ci zasady zachowania się na takich spotkaniach.
- Ok
- 1. Wyłącz telefon 2. Jak już naprawdę musisz mieć włączony to daj go na wibracje 3. Nie mów z pełną buzią 4. Nie przerywaj w połowie zdania i 5 najważniejsze: nie bekać itp. przy nim. Przeproś go na wtedy na chwilkę. Przydatne jest także nie kłamać: chłopak chce cię znać taką jaką jesteś naprawdę, a nie jaką ty chcesz być. 
- Dzięki Mechi.
- Ale poczekaj! Strój masz dobry ale nie pasuje mi fryzura. Choć, uczeszę cię.
- Ok.
Po godzinie była gotowa. Jej włosy wyglądały Tak.
- Dzięki Mechi. Jest śliczna
- Nie ma za co :) A teraz musimy się spieszyć, bo zostało jeszcze tylko 10 minut!
I poszłyśmy spokojnie, bo z mojego domu szybko się idzie do szkoły. 

Martina
Doszłyśmy akurat na dzwonek. Usiadłam na ławce a Mechi poszła. Po 3 minutach koło mnie usiadł Jorge.
- Wow! Ślicznie wyglądasz!
- Dziękuję - powiedziałam nieśmiało
- Nie wstydź się mnie - uśmiechną się - gotowa?
- Jak nigdy
Poszliśmy do restauracji. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Niespowdziewanie
Jorge zapytał czy mam chłopaka?
- Y, no wiesz... Nie, nie mam
- Jeśli to pytanie cię skrępowało to bardzo przepraszam.
- Nie nic się nie stało.. A ty masz dziewczynę? - zapytałam, chociaż wiedziałam, że nie ma
- Nie.
Była chwila ciszy, kiedy powiedziałam
- Muszę już wracać do domu
- Dobrze. Poczekasz troszkę? Zapłacę i odprowadzę cię do domu.
- Ok.
Jorge zapłacił i odprowadził mnie. Przed domem jeszcze chwilkę rozmawialiśmy, a potem się pożegnaliśmy.
Przebrałam się, zjadłam itp. Koło 21.00 poszłam do łóżka. Nagle zadzwonił mi telefon: Jorge <3
- Hej. Czemu dzwonisz?
- Hej. Przeszkadzam ci? Nie obudziłem cię?
- Nie i nie.
- Wiem, że znamy się dopiero 2 dni ale chciałbym się ciebie coś zapytać.
- Słucham
- Czyyyyy tyyy chciałabyśśś zostaćmojądziewczyną - powiedział tak szybko, że nic nie zrozumiałam
- Przepraszam, ale nic nie zrozumiałam
- Ok. Czy ty Martino Stoessel chciałabyś zostać moją dziewczyną?
- Tak! Oczywiście!
- Słyszę, że się cieszysz
- Tak! Od zawsze chciałam zostać twoją dziewczyną.
- Cieszę się.
- Tooo do jutra?
- Do jutra... kotku
- Pa miisiu,
Rozłączyłam się. Nie mogę w to uwierzyć! Jestem jego dziewczyną, i on nazwał mnie kotkiem! Achh. Zmieniłam nazwę z Jorge <3 na Misiek <3 <3 i poszłam spać.

---------------------------------------------------------------------------
* Clara - serialowa Angie ** Rodrigo - serialowy Gregorio *** Ezquiel - serialowy Pablo
----------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział... Wiem, że beznadziejny... Kolejny rozdział jutro przed południem. Dzisiejszy też był przed południem i za to bardzo przepraszam. Paaa
 

sobota, 19 lipca 2014

Rozdział 2 - Zaskoczył mnie raz, zaskoczy drugi

Martina
Stałam wpatrzona w niego i nie mogłam uwierzyć własnym oczom!
- Y, hej. Jesteś Martina Stoessel? - Zapytał 
- T-t-tak - odpowiedziałam - a ty jesteś Jorge Blanco?
- Tak. - uśmiechną  się do mnie - mogę wejść?
- Jasne - powiedziałam, wciąż będąc w szoku - usiądź proszę.
Zamknęłam drzwi. Po chwili zastanowienia poszłam do niego.
- Lodovica i Alba mi o tobie trochę opowiadały. - zaczął rozmowę.
- Naprawdę? Mi o tobie opowiadała Alba.
- To fajnie.... Przeszkodziłem ci? - zapytał nagle
- Nie. Wieczór jak co dzień. Przebieram się, jem kolację, i oglądam TV. Sama...
- Cieszę się, że ci nie przeszkadzam. Codziennie jesteś sama na noc?
- Tak..
- Ja muszę już wracać do domu, ale może spotkałabyś się ze mną jutro po szkole? - zapytał
- Jasne! -  odpowiedziałam radośnie.
- No to to jutra.
- Pa
Przytuliliśmy się na pożegnanie. Byłam taka wesoła! Wyłączyłam TV i poszłam na górę. Wyjęłam pamiętnik i zaczęłam pisać.
" Drogi pamiętniku!
Dzisiaj spotkałam się z Albą. Powiedziała mi kilka informacji na temat mojego ukochanego! On też ma uczulenie na truskawki! Ale najważniejsze było to, że on dzisiaj do mnie przyszedł! Ok kończę już. Papatki :* "
Spojrzałam na zegarek. Była 22.22. Jej ktoś mnie kocha! Ok, dość wygłupów. Dzwonię do Lodo. 

Lodovica
Właśnie położyłam się do łóżka, kiedy ktoś do mnie zadzwonił.
- Matko Boska Tini czemu o tej godzinie dzwonisz! - krzyknęłam do telefonu
- Lodo nie denerwuj się tak! Muszę ci coś powiedzieć i nie mogę zaczekać z tym do jutra! - usłyszałam w odpowiedzi
- Ok! To mów! - byłam bardzo ciekawa
- No więc tak: jak zwykle przebrałam się w piżamę, jadłam itp. Kiedy ledwo usiadłam na wersalce i zaczęłam oglądać usłyszałam dzwonek do drzwi. Zdenerwowana poszłam do drzwi i otworzyłam. Miałam zamiar krzyknąć ale mnie zamurowało...
- Czemu? - przerwałam jej
- Daj mi dokończyć to się dowiesz. Ok. Zamurowało mnie, ponieważ w drzwiach stał JORGE! Stałam w drzwiach oszołomiona, kiedy wreszcie on zaczął rozmowę.
Wpuściłam go do domu. Rozmawialiśmy godzinkę. Pod koniec on zapytał się mnie, czy uważaj teraz: CHCĘ Z NIM SIĘ JUTRO PO SZKOLE SPOTKAĆ!
- ( pisk) To extra! 
- Ale to nie koniec! Na pożegnanie PRZYTULILIŚMY SIĘ!
- Nie do wiary! 
- Ale jednak! Ok, muszę kończyć. Jestem wykończona!
- Ok. Pa
- Pa
Odłożyłam telefon i położyłam się. Myślałam o moim ukochanym, który jak na razie  jest moim przyjacielem. Nazywa się Xabiani. Achh te imię... Rozmyślając tak o nim odeszłam do planety zwanej Xabi.

Jorge
Martina jest dokładnie taka sama jak ją sobie wyobrażałem... Ja się w niej chyba zakochałem... Blanco! Przestań! Ona na pewno ma chłopaka! Zresztą: zapytam się jej trochę później. Nawet nie jutro! Na 4-5 spotkaniu. NIE wcześniej! Ok. Idę spać.

Martina
Zasnęłam z myślą o Jorge.... Oczywiście przytulona w mojego misia!


-----------------------------------------------------------------------------
Kolejny beznadziejny rozdział... Dziękuję za przeczytanie. Jutro rozdział pojawi się po południu! Papatki.



piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 1

Martina
Właśnie idę sobie na spacer. Myślę sobie, jak fajnie byłoby mieć chłopaka. Mam tylko przyjaciółki: Lodo, Cande, Mechi i Albę. Mam już jednego chłopaka na oku, ale on pewnie nie chce mieć dziewczyny takiej jak ja. Nie próbowałam nawet do niego zagadać, nawet się przedstawić... Może to dlatego, że jestem pewna, że on nie chce mieć takiej dziewczyny... Lodo cały czas przekonuje mnie, żebym do niego w końcu zagadała. Żeby chociaż wiedział, że istnieje. Ja jej jednak cały czas odpowiadam " Nie, Lodo. On ma już pewnie dziewczynę. Na pewno o 100% lepszą ode mnie". Usiadłam sobie na ławce. Umówiłam się z Albą na spotkanie.

Alba
Tini musi wreszcie zagadać do Jorga. Tak. Ma na imię Jorge. A Martina nie wie nawet jak ma na imię! Właśnie ją zobaczyłam jak siedzi na ławce, jak zwykle zapatrzona w telefon.

Martina
Właśnie kątem oka zobaczyłam Albę. Wstałam i podeszłam do niej.
- Hej Alba
- Siemka Tini
- To gdzie idziemy? - zapytałam
- Do kawiarni za rogiem - odpowiedziała
Poszłyśmy tam, i zajęłyśmy miejsce. Zamówiłyśmy sobie koktajle bananowe. Ja chętnie wzięłabym truskawkowy, ale niestety mam uczulenie na truskawki..
- Tina mam dla ciebie trochę informacji na temat twojego ukochanego.
- Naprawdę?! To świetnie! Szybko! Mów!
- Ma na imię Jorge. Na nazwisko Blanco. Ma uczulenie na truskawki. NIE ma dziewczyny. Ma 21 lat. Szuka dziewczyny. I jeszcze jedno, ale nie jest pewne: on też chyba się w tobie zakochał...

Lodovica
Właśnie idę koło kawiarni i widzę tam Tini i Albę. Jak mogłabym im nie przeszkodzić?! No więc wchodzę!
- Hejka dziewczyny!
-Hejka - odpowiedziały
- Lodo, wiesz, że Alba podała mi parę informacji na temat mojego ukochanego Jorga? 
- To świetnie!
- Opowiedziałabym ci ale muszę już wracać do domu - powiedziała Tini
- Ok. Powiesz mi następnym razem. Pa kochana!
- Paaa

Martina
Wróciłam już do domu. Przebrałam się w piżamkę i zrobiłam sobie na kolację płatki cynamonowe. Zjadłam, pozmywałam i ledwo usiadłam na wersalce i włączyłam TV kiedy ktoś zadzwonił do drzwi.
"Jezuuu... Kto o tej porze?!" - myślałam
Otworzyłam drzwi i zamarłam.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że rozdział się podoba :) Czytasz-Komentujesz-I więcej rozdziałów :) Papatki! Następny rozdział na pewno będzie jutro, tylko nie wiem o której!