Martina
Obudziłam się w moim pokoju. Koło mnie byli wszyscy moim przyjaciele.
- Co się stało? - zapytałam
- Zemdlałaś - odpowiedziała mi Cande
Rozejrzałam się po pokoju. Nie było Lodo...
- Gdzie Lodovica? - zapytałam znowu
- Zniknęła. Jorge zobaczył karteczkę, kiedy do Ciebie przyszedł. - powiedziała Mechi
- Kiedy Cię zobaczyłem leżącą na ziemi szybko Cię podniosłem i położyłem na wersalce. Przy drzwiach zobaczyłem krew i na drzwiach tą kartkę. Krew nie była od Ciebie, ponieważ nie było ani śladu na Twoich ubraniach. Podobno była u Ciebie Lodo.
Zaczynałam wszystko sobie przypominać.
- Tak była u mnie...
Przypomniałam sobie sytuację ze szkoły i się znowu się wystraszyłam.
- Co się stało?! - zapytała Alba
- Przypomniałam sobie..
- Co takiego? - dopytywała Cande
- W szkole na zajęciach z Clarą - popatrzyłam na Jorge - kiedy Jorge poprosił mnie żebym z nim zaśpiewała pod koniec piosenki zobaczyłam mojego byłego chłopaka. Stał koło Facu - tym razem popatrzyłam na niego - z nożem w ręku. Widziałeś go? - zapytałam Facu
- Tak stał koło mnie jakiś typek - powiedział
- On miał n-n-nóż w ręku
- MATKO! - krzyknęły dziewczyny
Wstałam, żeby pójść na dół.
- Ktokolwiek był na dole po przyjściu na górę? - zapytałam
- Nie, a co? - odpowiedział i zapytał się Samuel
- Bo drzwi są otwarte.
- Fakt. Ej, tam ktoś stoi - powiedziała Mechi
Ja się odsunęłam i przytuliłam mocno do Jorge.
Alba była odważna i poszła zobaczyć. Pisneła. Ale to był pisk szczęścia.
- Nikt się nie martwi o Lodo, bo właśnie stoi za mną!
Zza Alby wyszła Lodo uśmiechnięta jakby się nigdy nic nie stało.
- Lodo opowiadaj gdzie byłaś - powiedziałam
- Byłam u Ciebie, i poszłam otworzyć drzwi. Ktoś mnie przeciął nożem. W nogę. Pisnęłam i ktoś przewrócił mnie i pociągnął za sobą. Doszliśmy do szpitala.
- Zaraz - przerwałam - do szpitala? - zapytałam. Dalej przytulałam się do Jorge ale bardziej byłam rozluźniona.
- Tak. -powiedziała. - Wytłumaczył mi po co to wszystko zrobił. Chciał Cię wystraszyć. Przysięgał na wszystko co możliwe, że da Ci spokój. - uśmiechnęła się
- Bardzo się cieszę. - powiedziałam - Jorge zostaniesz na noc?
- Ok - odpowiedział
- Zostawicie Nas samych?
- Ok. Pa - powiedzieli wszyscy na równo
Zostaliśmy sami.
- Nareszcie się uśmiechasz - uśmiechnął się do mnie
- Właśnie... Jestem śpiąca, pójdziemy spać?
- Ale tak w jednym łóżku? - zapytał skrępowany
- No tak, a czemu? - zapytałam
- Nie nic
- To idziemy?
- Jasne - uśmiechnęłam się
Poszliśmy do sypialni. Wtuliłam się w Jorge. Dzięki temu szybciej zasnęłam...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ale się rozpisałam :D Przepraszam, że nie pisałam tak długo rozdziałów :( Następny pojawi się jeszcze w tym tygodniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz